Ewa Pajor miażdży każdą obronę w Hiszpanii — Barcelona ma w swoich rękach potwora

Od momentu, gdy Ewa Pajor założyła koszulkę FC Barcelona Femení, liga hiszpańska wygląda inaczej. Obrony, które dotąd radziły sobie z najlepszymi napastniczkami świata, przy niej nagle tracą pewność, agresję i strukturę. Pajor nie tylko zdobywa gole — ona rozrywa całe formacje, przechodząc przez nie z mocą i decyzją, którą trudno opisać inaczej niż… potworną.
Obrończynie boją się jej przyspieszenia. Wiedzą, że wystarczy jeden błąd w ustawieniu, jedna sekunda zawahania, a Pajor już mija je jak pociąg ekspresowy. Jej pewność siebie, siła fizyczna i idealne wyczucie czasu sprawiają, że każda akcja Barcelony jest zagrożeniem. Nawet gdy dostaje piłkę tyłem do bramki, szybko zamienia sytuację w zagrożenie — zwodem, obrotem lub błyskawicznym strzałem.
Trenerzy rywalek przyznają po cichu: „Nie da się jej zatrzymać. Można tylko ograniczać szkody”.
Barcelona natomiast widzi w niej to, czego brakowało od dawna — ofensywną bestię, która nie bierze jeńców.



